×

Śladami wilków pobiegli w Gryficach po raz trzeci

Śladami wilków pobiegli w Gryficach po raz trzeci
W niedzielę 26 lutego już po raz trzeci wystartowali biegacze w ramach projektu „Tropem Wilczym. Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych”. Na starcie stanęło 170 biegaczy i jest to liczba która nie odzwierciedla zainteresowania biegiem będącym okazją do upamiętnienia tzw. „żołnierzy niezłomnych”.

Tegoroczne obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych zostały zorganizowane przez Stowarzyszenie Przyjaciół Gryfic, które już po raz trzeci zorganizowało w Gryficach lokalny bieg stanowiący część ogólnopolskiego projektu prowadzonego przez Fundację Wolność i Demokracja.

26 lutego br. 170 biegaczy wzięło udział w V edycji projektu „Tropem Wilczym. Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych”. To kolejna okazja do upamiętnienia tzw. „żołnierzy niezłomnych”.

Tegoroczne obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych zostały zorganizowane przez Stowarzyszenie Przyjaciół Gryfic, które już po raz trzeci zorganizowało w Gryficach lokalny bieg stanowiący część ogólnopolskiego projektu prowadzonego przez Fundację Wolność i Demokracja. Była to trzecia edycja lokalna, gdyż dwie pierwsze odbywały się wyłącznie w Warszawie. Choć pogoda nie dopisywała, padała mżawka momentami przechodząca w deszcz, mieszkańcy Gryfic nie zniechęcili się i postanowili wspólnie z nami pobiec w celu oddania hołdu Żołnierzom Wyklętych oraz popularyzacji wiedzy i podtrzymania świadomości historycznej na ich temat.

Z roku na rok zainteresowanie biegiem jest coraz większe, więc mamy nadzieję, że przy kolejnej edycji tej akcji uda nam się „zdobyć” więcej pakietów przeznaczonych dla Gryficzan – mówi Paweł Kamiński współorganizator biegu. Bieg miał charakter typowo rodzinny, a jego dystans wynosił 1963 m. Jest to odwołanie do roku, w którym zginął ostatni Żołnierz Wyklęty- Józef Franczak ps. Lalek. W tym roku zdecydowaliśmy się zmodyfikować trasę naszego biegu, a już teraz na podstawie opinii biegaczy mogę stwierdzić, że trasa prowadząca ścieżkami Parku Miejskiego przypadła im do gustu. Choć pierwszy etap był trochę ciężki (z uwagi na zalegające miejscami błoto oraz podbieg), to drugi etap przebiegał spokojniej- powoli zmniejszając swoją wysokość. Pierwszym zawodnikiem na mecie został Krystian Wałęga a tuż za nim uplasował się Adrian Zawadzki oraz Kamil Hołub. Najliczniejszą rodziną biorącą udział w biegu została rodzina Państwa Antonowicz. Przyznano również jeszcze dwie nagrody specjalne. Nagrodę dla najmłodszego zawodnika zdobył ośmiomiesięczny Tobiasz Frąckowiak, a nagrodę dla najstarszego zawodnika wybiegł, mający 79 lat, pan Zbigniew Nowak. Uroczystego wręczenia nagród dokonali pan poseł na Sejm RP Leszek Dobrzyński oraz dyrektor generalnego Instytutu Pamięci Narodowej, pan dr Marcin Stefaniak. 

 

Współorganizatorami ogólnopolskiego projektu są:
- firma wolnedzwięki.pl
- Instytut Pamięci Narodowej
- Urząd do spraw kombatantów i osób represjonowanych

Patronat honorowy nad biegiem sprawuje Ministerstwo Obrony Narodowej. Mecenat nad projektem objęło  PGNiG oraz PZU S.A..

Partnerami lokalnymi wydarzenia są:
- PKS Gryfice
- Zespół Lekarzy Rodzinnych Wysoczańscy
- Bank Spółdzielczy w Gryficach
- KASA Stefczyka w Gryficach
- Związek Sybiraków, koło w Gryficach
- Związek Drużyn ZHP „Rega”
- Miejska Biblioteka Publiczna im. Zbigniewa Załuskiego w Gryficach
- Firma Sport-Time
- NSZZ „Solidarność” Podregion Gryfice
- NSZZ „Solidarność” Pracowników Oświaty i Wychowania w Trzebiatowie
- Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” Pogotowia Ratunkowego w Gryficach
- Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” SPZOZ  w Gryficach
- Grupa Rekonstrukcji Historycznej „Nałęcz”
- Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Gryficach

 

Bieg Tropem Wilczym w Gryficach już po raz trzeci to jednak jest w tym coś niezwykłego. Na mapie miejscowości organizatorów tego biegu nie ma zbyt wielu miejsc. Jak to się stało, że Gryfice akurat na tej mapie znalazły swoje miejsce -pytamy Przewodniczącego Stowarzyszenia Przyjaciół Gryfic, organizatora biegu w Gryficach Grzegorza Burczę.

Dwie pierwsze edycje biegu Tropem Wilczym odbywały się tylko w Warszawie. W pierwszym biegu wzięło udział 50 uczestników a w drugim niecałe 600 biegaczy.

Dopiero później Fundacja Wolność i Demokracja zdecydowała się na współpracę ze stowarzyszeniami na terenie kraju i rozesłała zaproszenia. To wtedy mój zastępca Paweł Kamiński natrafił na takie zaproszenie – szybko zareagowaliśmy i staliśmy się głównym lokalnym organizatorem biegu w naszym regionie. Jest to niesamowita frajda, bo jak jeszcze dzisiaj patrzyłem na mapkę to jesteśmy jednym z pięciu lokalnych organizatorów biegu „Tropem Wilczym” na Pomorzu Zachodnim. W tym momencie jesteśmy tymi którzy „przetarli szlak” i to z nami Fundacja rozmawia jak z najpoważniejszym partnerem.

Nie wiem, czy pan redaktor wie, od tego roku nastąpiła poważna zmiana. W miastach które nie organizują biegu, ale mają na swoim terenie jednostki wojskowe to ich dowódcy dostali od Ministra Obrony Narodowej pakiety startowe i jednostki wojskowe są tam lokalnym organizatorem biegu „Tropem Wilczym”.

- To tak chyba „z urzędu” odbywają się tam te biegi?

Może i trochę „z urzędu” ale jest to ważny element odkłamywania historii. Należy pamiętać, a takie akcje to przypominają – że każdy kto wstępował do podziemnej Armii Krajowej był żołnierzem. On składał przysięgę. To byli wierni synowie i córki Armii Polskiej.

Jeżeli mówimy już oficjalnie, że przez struktury tej podziemnej armii przewinęło się między 140 a 180 tys. ludzi to jest to ogromna rzesza. I to nie byli ludzie z łapanki, jakaś przypadkowa zbieranina. To byli ochotnicy a ich weryfikacja była naprawdę poważna. Dowódcami oddziałów byli najczęściej oficerowie wywodzący się z armii przedwrześniowej. Choćby ten przywoływany ostatnio Zygmunt Szendzielorz ps. Łupaszka to major Wojska Polskiego z kampanii wrześniowej. On się nie godził ze złożeniem broni w 1945 roku, bo skoro jednego okupanta udało się przegonić z Polski to niestety pojawił się drugi – bolszewicka Rosja Sowiecka.

- Przeciwnik w tamtym czasie nie do pokonania, czy więc otwarta walka zbrojna miała sens? .

- Tu chodzi o to, że tamci żołnierze, którzy szli „do lasu” to byli ludzie którzy mieli ideały i ich wyobrażenia przykuwała Polska całkiem inna niż ta która zaczynała powstawać.

Zamiast podsumowania najlepszym przykładem może być postać Danuty Siedzikówny ps. „Inka”. Gdy wydano na nią wyrok śmierci – a było to niespełna 18 letnia dziewczyna – zawołała „Niech żyje Polska, Niech żyje Łupaszka. A tuż przed samą śmiercią poprosiła kolegów, aby przekazali jej babci że, „zachowałam się jak trzeba”. Tu już nie trzeba żadnego komentarza – zachowałam się jak trzeba, mogę każdemu z godnością spojrzeć w twarz.

Mnie się wydaje, że też każdemu mogę spojrzeć w twarz ze swoimi ideałami. To mnie też napawa jakąś dumą, że udaje się nam jako Stowarzyszeniu Przyjaciół Gryfic organizować tego rodzaju uroczystości patriotyczne jak bieg „Tropem Wilczym”. I osobistą dumą napawa mnie to, że mam zupełnie inne podejście do rzeczywistości, nie potrafię się zgodzić z tym co jest złe, gdzie łamane jest prawo, gdzie cos jest naginane i tak też spostrzegają nasze Stowarzyszenie inni.

- Dziękuję za rozmowę.

Stanisław Razmus
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe